Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Miłego czytania !
~~~~~~~~~~~~~~~~
Beztroskie dzieciństwo, peleryna, Ona i wiatr. Razem lecimy na drugi koniec świata. Będziemy walczyć ze złem zabawą i radością. Szybując wśród chmur, dzięki supermocom namierzamy złoczyńców. Nagle coś z moją peleryną zaczęło się coś dziać, znikła moja siła. Zaczęłam spadać w dół. Wyciągnęłam rękę do przyjaciółki i zapłakana zamknęłam oczy.
Ciemność, nagła jasność. Obudziłam się i od razu usiadłam. Brałam krótkie łapczywe wdechy. Zerknęłam na telefon. Miałam 3 wiadomości. Każda od Hany.
Była moją przyjaciółką od zawsze. Poznałyśmy się w przedszkolu, kiedy jeden chłopak potargał mi ukochanego misia. Od tamtego momentu Hana była moim misiakiem-przytulakiem i najlepszą przyjaciółką. Zaczęłam czytać smsy. Sytuacja rodzinna mojej naj, nie była najlepsza. Ojciec ciągle pił i robił jej awantury o byle co, a matka nigdy nie miała dla niej czasu.
Czułam, że będzie znów coś nie tak. Chciałam ją chronić, ale nie miałam jak.
" Megu, proszę pomóż mi. Oni znowu się kłócą. Mam już tego dość. " Od razu do niej zadzwoniłam.
Usłyszałam cichy szloch.
- Megu?
- Tak, to ja Hana. Ciii... Już wszystko jest dobrze, jestem z Tobą. - Płakała cicho. W tle było słychać krzyki.
- Proszę Cie.. chlip.. pomóż mi. - Szeptała przestraszona. Zerwałam się z łóżka. Rozebrałam się z piżamy, wsunęłam na siebie jeansy i narzuciłam bluzkę.Miałam do jej domu z jakieś 20 min.
- Hana, jeśli, możesz spakuj trochę rzeczy i idź w stronę mojego domu. Już po Ciebie idę. - Rozłączyłam się.
Szłam szybkim krokiem, a jasne lampy uliczne rozświetlały chodnik. Była dla mnie jak siostra. Na myśl, że mogło by się jej coś stać miałam łzy w oczach. Zaczęłam biec. Zauważyłam ją niemal od razu. Podbiegłam bliżej i mocno uściskałam przyjaciółkę.
- Ciii... będzie już wszystko dobrze. - Przytulając ją poszłyśmy do mnie. Miałam bardzo wyrozumiałych rodziców, a że bardzo lubili Hanę, zawsze pozwalali jej do mnie wpadać. Wkradłyśmy się cichaczem do domu, po czym skierowaliśmy się na górę do mojego pokoju.
Nie należał on do największych. Stała tam rozłożona kanapa, na której wcześniej spałam, biurko, szafa i wielka biblioteczka. Na podłodze miałam panele i wygodny, puchaty dywan. Wyciągnęłam z szafki drugą poduszkę dla Hany. W czasie gdy ona poszła do łazienki się odprężyć w gorącej wodzie, ja poszłam do kuchni. Zrobiłam mini kanapki oraz kakao z bitą śmietaną, piankami i rurką. To był nasz przepis na poprawę humoru. Kiedy wróciła, czekałam już na nią owinięta kołdrą.
Nie należał on do największych. Stała tam rozłożona kanapa, na której wcześniej spałam, biurko, szafa i wielka biblioteczka. Na podłodze miałam panele i wygodny, puchaty dywan. Wyciągnęłam z szafki drugą poduszkę dla Hany. W czasie gdy ona poszła do łazienki się odprężyć w gorącej wodzie, ja poszłam do kuchni. Zrobiłam mini kanapki oraz kakao z bitą śmietaną, piankami i rurką. To był nasz przepis na poprawę humoru. Kiedy wróciła, czekałam już na nią owinięta kołdrą.
- Proszę. - Podałam jej kubek z kakaem. Wzięła go ode mnie bez słowa. Nigdy nie rozmawiałyśmy o jej rodzicach. wiem, że ją to wszystko przerasta.
Nagle rzuciła się na mnie i mocno przytuliła.
Nagle rzuciła się na mnie i mocno przytuliła.
- Dziękuję Ci Megumi - powiedziała totalnie się rozklejając. Nie wiem co ją podkusiło, ale dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że mnie pocałowała. Patrzyłam na nią dużymi oczami. Później żadna z nas o tym nie wspominała, a później, mimo dużej dawki cukru z kakao, poszłyśmy spać.
Znajdował się tam mały miś z ryżu, przykryty puchowymi jajkami. Patrzałam się na to z otwartymi ustami.
- Chciałam Ci się jakoś odwdzięczyć... - powiedziała rumieniąc się. Miała talent i to trzeba było jej przyznać. Zawsze marzyła o szkole kucharskiej.
- Nie musiałaś.. - Powiedziałam dalej patrząc się na misia.
- Spróbuj. - Podała mi talerz i widelec.
- Ale on jest taki słodki, że ja nie mogę go zjeść - odparłam uśmiechając się.
Roześmiane w końcu zjadłyśmy go obie. Nie miałam pomysłu na spędzenie czasu, więc spontanicznie zaczęłam przekopywać szafę. Ciągle myślałam o tym, jak Hana mnie pocałowała. Zawiesiłam się na chwilę. W ręce trzymałam stare prześcieradło. Zwykły stary skrawek materiały przywołał wspomnienia.
- Megu.. Meguu... ! - Mocniejsze szarpnięcie wyrwało mnie z refleksji. Spojrzałam na dziewczynę.
- Wybacz, zamyśliłam się. Co ty na to by dziś trochę po świrować? - Spytałam.
- Co masz na myśli?- Zerknęła niezrozumiale. Nałożyłam prześcieradło jak pelerynę. Od razu zaczęła się śmiać. - Mamy 16 lat! Tak bawiłyśmy się dziesięć lat temu. - Dalej się śmiała. Patrzałam na nią poważnie. Zaśmiała się jeszcze głośniej. - No dobra! - Znalazłyśmy nasze stroje. Były to kolorowe legginsy, na górę nałożyłyśmy bokserki i nasze peleryny z prześcieradeł. Spojrzałyśmy w lustro i obie wybuchłyśmy śmiechem.
- No to teraz idziemy zbawiać ludzi od smutku! - Wykrzyknęłam z entuzjazmem. - Od smutku i szarej rzeczywistości, dajmy im trochę magii!
- Chyba Cię coś boli! Nigdy tak nie wyjdę! - Lubiłam gdy się śmiała. - Weź nie róbmy siary.
- Oj wyjdziesz! - Złapałam ją za rękę i wybiegłyśmy z domu. Rozłożyłyśmy peleryny i pobiegłyśmy chodnikiem. Znów byłyśmy małe. Cofnęłyśmy się w przeszłość. Byłyśmy tymi beztroskimi dziećmi co 10 lat temu.Ludzie patrzyli się na nas. Jedni się śmiali, inni tyko zerkali. Nie patrząc na wszystko dookoła biegałyśmy trzymając się za ręce i udając super bohaterki. Pobiegłyśmy na plażę i obie wylądowałyśmy w piasku.
- Wojna na łaskotki! - Wykrzyknęła Hana. Zaczęła się bitwa. Łaskotałyśmy się i chichotałyśmy. Nagle padłyśmy na piasek. Ona leżała na mnie.
- Megu.. kocham Cię. - Powiedziała cicho i nieśmiałe. Spojrzałam na nią, po czym usiadłyśmy.
- Co? Ale..Jak siostrę prawda? - Spytałam nie dowierzając.
- Nie Megu. Kocham Cię jak dziewczynę. Jesteś dla mnie całym, życiem. Jesteś dla mnie ważniejsza od wszystkiego... nawet od rodziny. Jesteś moją bohaterką... - Po jej policzku spłynęła łza. Pogładziłam ją po policzku, wytarłam łzę. Uniosłam jej twarz i pocałowałam ją.
- Jesteś tylko moja, nie dam Cię skrzywdzić Hana. Nikomu - objęłam ją mocno, a ona wtuliła twarz w moją szyję.
***
Obudził mnie cichy szmer. Przetarłam zaspane oczy i rozejrzałam się. Zobaczyłam, że patrzy się na mnie Hana. Miała w ręku talerz z czymś, co niby było jedzeniem, ale dla mnie sprawiało wrażenie arcydzieła.
Obudził mnie cichy szmer. Przetarłam zaspane oczy i rozejrzałam się. Zobaczyłam, że patrzy się na mnie Hana. Miała w ręku talerz z czymś, co niby było jedzeniem, ale dla mnie sprawiało wrażenie arcydzieła.
Znajdował się tam mały miś z ryżu, przykryty puchowymi jajkami. Patrzałam się na to z otwartymi ustami.
- Chciałam Ci się jakoś odwdzięczyć... - powiedziała rumieniąc się. Miała talent i to trzeba było jej przyznać. Zawsze marzyła o szkole kucharskiej.
- Nie musiałaś.. - Powiedziałam dalej patrząc się na misia.
- Spróbuj. - Podała mi talerz i widelec.
- Ale on jest taki słodki, że ja nie mogę go zjeść - odparłam uśmiechając się.
Roześmiane w końcu zjadłyśmy go obie. Nie miałam pomysłu na spędzenie czasu, więc spontanicznie zaczęłam przekopywać szafę. Ciągle myślałam o tym, jak Hana mnie pocałowała. Zawiesiłam się na chwilę. W ręce trzymałam stare prześcieradło. Zwykły stary skrawek materiały przywołał wspomnienia.
- Megu.. Meguu... ! - Mocniejsze szarpnięcie wyrwało mnie z refleksji. Spojrzałam na dziewczynę.
- Wybacz, zamyśliłam się. Co ty na to by dziś trochę po świrować? - Spytałam.
- Co masz na myśli?- Zerknęła niezrozumiale. Nałożyłam prześcieradło jak pelerynę. Od razu zaczęła się śmiać. - Mamy 16 lat! Tak bawiłyśmy się dziesięć lat temu. - Dalej się śmiała. Patrzałam na nią poważnie. Zaśmiała się jeszcze głośniej. - No dobra! - Znalazłyśmy nasze stroje. Były to kolorowe legginsy, na górę nałożyłyśmy bokserki i nasze peleryny z prześcieradeł. Spojrzałyśmy w lustro i obie wybuchłyśmy śmiechem.
- No to teraz idziemy zbawiać ludzi od smutku! - Wykrzyknęłam z entuzjazmem. - Od smutku i szarej rzeczywistości, dajmy im trochę magii!
- Chyba Cię coś boli! Nigdy tak nie wyjdę! - Lubiłam gdy się śmiała. - Weź nie róbmy siary.
- Oj wyjdziesz! - Złapałam ją za rękę i wybiegłyśmy z domu. Rozłożyłyśmy peleryny i pobiegłyśmy chodnikiem. Znów byłyśmy małe. Cofnęłyśmy się w przeszłość. Byłyśmy tymi beztroskimi dziećmi co 10 lat temu.Ludzie patrzyli się na nas. Jedni się śmiali, inni tyko zerkali. Nie patrząc na wszystko dookoła biegałyśmy trzymając się za ręce i udając super bohaterki. Pobiegłyśmy na plażę i obie wylądowałyśmy w piasku.
- Wojna na łaskotki! - Wykrzyknęła Hana. Zaczęła się bitwa. Łaskotałyśmy się i chichotałyśmy. Nagle padłyśmy na piasek. Ona leżała na mnie.
- Megu.. kocham Cię. - Powiedziała cicho i nieśmiałe. Spojrzałam na nią, po czym usiadłyśmy.
- Co? Ale..Jak siostrę prawda? - Spytałam nie dowierzając.
- Nie Megu. Kocham Cię jak dziewczynę. Jesteś dla mnie całym, życiem. Jesteś dla mnie ważniejsza od wszystkiego... nawet od rodziny. Jesteś moją bohaterką... - Po jej policzku spłynęła łza. Pogładziłam ją po policzku, wytarłam łzę. Uniosłam jej twarz i pocałowałam ją.
- Jesteś tylko moja, nie dam Cię skrzywdzić Hana. Nikomu - objęłam ją mocno, a ona wtuliła twarz w moją szyję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz