środa, 24 kwietnia 2013

Labirynt

Ślepe uliczki, zamknięte korytarze. Mój labirynt na zewnątrz wydaje się być kolorowy, jaskrawy, tak jak wszystkie inne. Strzegą go Normalność i Niepozorność witające wszystkich z uśmiechem. Gdy zacznie się wchodzić między korytarze zmienia się. Staje się mroczny, ciemny... zły. W kątach czają się szczury. Na ścianach widać krew. Jest to część w której panuje Cierpienie. W tych okolicach idealnie zamieszkały także Zazdrość, Złość, Smutek i maleńkie Łzy. Wszyscy próbujący tu wejść, od razu się poddają i wychodzą widząc tą zarazę. Myślą, że ona zapuściła korzenie w wnętrzu. Jednak tak nie jest. Cel, środek i całe wnętrze pachną lawendą, mienią się zielenią i kolorami. Cały ten "ogród" nie jest zadbany, nikt tu jeszcze nie był, nikt tu jeszcze nie zamieszkał. Gdzie znajduję się ja? Siedzę w tej mrocznej części i boję się iść dalej. Muszę wstać i mimo łez iść dalej w końcu to wyścig. Z kim się ścigam? Z Nim. On już prawie dotarł do celu, a ja siedzę bezczynnie i płaczę. Jak się z tym czuję? Jestem przegrana, a to Mój, własny labirynt. Tylko ja znam jego każdy zakamarek, a jednak On dotarł pierwszy. Zna mnie na wylot. Już wie wszystko. Wie jak ten labirynt powstał. Wie jak go przejść. Wie jak obejść tarczę dookoła labiryntu. Jednym maleńkim ukłuciem, może zburzyć to co sama budowałam tyle lat. Wystarczy jedno słowo, a przestanę istnieć, gdyż ten labirynt jest drogą do mojego serca, a on znalazł mapę. Przechytrzył mnie. Teraz zostaje mi tylko mu zaufać, że nigdy nie uderzy w żadną cegiełkę owego labiryntu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz