Okay, wstawiam mojego one-shot'a, pisanego pod wpływem emocji. Przeczytacie go także tutaj. >link<. Miłego czytania.
~~~
Już za dwie godziny miał być nowy rok. Nanami spędzała go z nowymi koleżankami Airi, Yuki i Miyu. Wszystkie pod wpływem dobrego humoru zaczęły przesadzać, obściskiwały się i przytulały. Nana czuła się dobrze w ich towarzystwie, nie musiała ukrywać że jest bi. Spodobała jej się Airi i najbardziej z nią rozmawiała. Pragnęła ją poznać, zaprzyjaźnić się. Dziewczyny zaczęły się zbliżać do siebie. Airi dotykała ją, a ona ją całowała. Zachowywały się, jakby znały się już dłuższy czas. Nie przeszkadzało im to, że prawie nic o sobie nie wiedzą, liczyło się tu i teraz. Airi i Nana zostały same, bez dwójki pozostałych trochę się wstydziły. Na początku rozmawiały z sobą. Ciągle patrzały na siebie i uśmiechały. Wzięły sos czekoladowy i zaczęły go na spółę jeść. Siedziały na krzesłach na przeciwko siebie. Ciepło z kominka sprawiało, że atmosfera robiła się gorąca, w końcu Nanami sama specjalnie go rozpaliła. Nagle oberwała z łyżki z czekoladą. Miała cały pobrudzony policzek.
- Ije... Teraz to zlizuj ! - Zaśmiała się.
- Hahaha ! No dobrze.. - Roześmiana Airi zrobiła to i czule zlizała czekoladę z policzka koleżanki. Nana nagle wzięła trochę czekolady na palec i ubrudziła tej drugiej nos. Zaczęły się śmiać. Usiadły na dywanie. Polewały się czekoladą i nawzajem zlizywały. Zaczęło robić się coraz cieplej. Nanami serce waliło jak szalone, gdy Airi zlizywała czekoladę z jej obojczyka. Spojrzała głęboko w oczy dziewczynie. Ujęła jej podbródek i spojrzała jej w oczy. Zapanowała niezręczna cisza. Słychać było tylko przyspieszone bicia serca dziewczyn. Nagle ich usta się połączyły. Delikatne jak piórko muśnięcie ust. Po chwili lekkie natarcie na usta i szaleńczo namiętny pocałunek. Wszystko wirowało i sprawiało wrażenie że się lata. Nana nie potrafiła myśleć, całowała ją i obejmowała tak jak Airi nie przytulał jeszcze nikt inny. Przyspieszone oddechy, cichy trzeszczenie drewna w kominku i dwa oszalałe serca.
- Airi.. ja.. ja Cię kocham. - Odezwała się Nana. W Airi coś się zmieniło. Szybko się uniosła jakby oparzona. - Coś zrobiłam nie tak ? - Spytała druga.
- N. Nie.. muszę już iść. - Odparła Airi, pospiesznie wyszła, zostawiając koleżankę.
Cichy szloch, powoli przeradzał się w krzyk. Serce Nany było
w kawałkach. Co chwilę zapominała jak się oddycha. Leżała w wannie pełnej wody.
W ręce miała telefon. Myślała o tym wszystkim, z kim porozmawiać, komu się
wyżalić. Nie miała takiej osoby. Usłyszała dźwięk wiadomości. Przeczytała
nadawcę. To od Airi. Niechętnie zaczęła czytać.
" Przepraszam, że wyszłam od Ciebie. To miłe z Twojej
strony, ale wybacz ja nic nie czuję. Nie potrafię tak. Wybacz mi. "
Zasłoniła usta i zaczęła głośniej płakać. Odłożyła telefon.
Zjechała na dno wanny. Zanurzyła całą głowę pod wodą. Wstrzymywała jak
najdłużej oddech, by w ostatniej chwili się zanurzyć. Wytarła ręce. Wzięła
telefon.
" Zatkaj na chwilę nos. Po chwili poczujesz pragnienie wzięcia oddechu. Ty jesteś moim oddechem i tlenem, bez Ciebie umieram. Jeśli nie mogę Cię mieć by żyć, to po co egzystencja mojej osoby ?". Rzuciła telefon i wróciła pod wodę. Już się z niej nie wynurzyła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz