poniedziałek, 1 lipca 2013

Szrama

I could lift you up 
I could show you what you want to see 
and take you where you want to be 

Nareszcie koniec lekcji. Stałam w autobusie czekając aż dojadę na odpowiedni przystanek. Szkolny plecak wydał mi się być bardziej lekki niż rano. Sięgnęłam do niego by wyciągnąć butelkę z wodą, gdy zobaczyłam coś dziwnego. Nie był to mój plecak. Zaczęłam się śmiać sama do siebie, gdyż na plecach miałam tornister Haru, który był bardzo podobny do mojego. Przy najbliższym przystanku wysiadłam i poczekałam na powrotny autobus. Wiedziałam gdzie mieszka, było to z ok 5 minut od naszej szkoły. Zawsze lubiłam jeździć komunikacją miejską, a to przez piękno mojego miasta. Wsiadłam i ruszyłam przed siebie. Pamiętałam dokładnie, czwarta klatka od wjazdu i ostatnie piętro. Zapukałam do jego drzwi. Odpowiedziała mi cisza. Sięgnęłam po telefon i zaczęłam dzwonić do niego. Zza drzwi usłyszałam jego telefon, bez którego nigdzie się nie ruszał.
- Haru? Wiem, że tam jesteś. - Znów zapukałam. Usłyszałam jakiś szmer.- Przyniosłam twój plecak, pomyliliśmy je. - Po dłuższej chwili drzwi się otworzyły. Weszłam do środka i zamknęłam je. - Haru? Nie wygłupiaj się. Mógłbyś się chociaż przywitać. - Podeszłam do drzwi jego pokoju. Uchyliłam je i weszłam. Zauważywszy go podeszłam bliżej. Dopiero teraz zauważyłam cięte szramy na jego ręce. Spojrzał na mnie.
- No i co się tak patrzysz? - Odwrócił po chwili wzrok.

- Haru... czy Ciebie już totalnie pojebało?! - Krzyknęłam. Pobiegłam do łazienki po chusteczki. Zaczęłam opatrywać mu rękę lecz odepchnął mnie.

- Zostaw plecak, weź swój, a mnie zostaw samego. - Sięgnął po żyletkę. Chwyciłam jego rękę i wyjęłam mu ostry przedmiot z ręki sama się przypadkiem kalecząc.

- Przestań się ciąć do cholery! - Spojrzałam na niego wściekła.

- Boo? - Spytał kpiąc. Nie wytrzymałam i strzeliłam mu z liścia w twarz. Skrzywił się, a w jego oczach pojawiły się łzy.

- Czemu to robisz? - Spojrzałam groźnie. Odwrócił wzrok. - Nie rozumiesz, że mnie to też boli?! - Po policzku spływały mi łzy. Zagryzłam usta. - Nie rozumiesz, że się cholera martwię i że to bardziej rani niż fakt, że Cię kocham, a jesteś gejem?! - Odwróciłam się i podeszłam do kanapy która znajdowała się na drugim końcu pokoju. Usiadłam na niej podkulając nogi i zaczęłam cicho szlochać. 

You could be my luck 
Even if the sky is falling down 
I know that we'll be safe and sound 

Poczułem ból, że znów zawiodłem. Po cichu usiadłem na fotelu i przesunąłem się do kanapy. Siedziałem przodem do oparcia za którym się schowałem. Spojrzałem na nią.

- Przepraszam. - Wyszeptałem cicho, jednak odpowiedziała mi cisza. Uniosłem jej podbródek palcami, by zerknęła na mnie. - Przepraszam. - Powtórzyłem. Widziałem jej załzawione oczy. Wstałem i usiadłem obok przytulając jedną ręką. Lekko się wtuliła, jednak po chwili wstała i wytarła łzy. Wyszła z pokoju i wróciła z bandażem i wodą utlenioną. Nie stawiałem się, pozwoliłem jej opatrzyć ranę. Do końca dnia już nie rozmawialiśmy na ten temat. 

I could show you love 
In a tidal wave of mystery 
You'll still be standing next to me

___________________________________________

Fragmenty piosenki: Capital Cities - Safe and Sound


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz