piątek, 28 czerwca 2013

Tylko ona za Tobą wszędzie mogła pobiec

Po pierwsze chciałam przeprosić ;_; Nie miałam weny, ani motywacji by coś napisać. Wynagradzam Wam to tą miniaturką, pisaną przy piosence: Verba – Co Ci zrobiła?:3  Po drugie, życzę Wam kochani miłych wakacji <3 A po trzecie, postaram się przez wakacje znów coś naskrobać.
Miłego czytania <3


***



Co Ci zrobiła? Co Ci zrobiła powiedz
tylko ona za Tobą wszędzie mogła pobiec...

Stał na drugim końcu korytarza. Od razu go zauważyłam. Wystające kości policzkowe, zielone oczy, ciemniejsze włosy. Co w nim takiego jest? Zagryzłam usta. Opuściłam wzrok i przeszłam obok niego. Serce waliło mi jak młot. Zaczęłam biec, prosto przez korytarz i w prawo. Wparowałam do gabinetu pani psycholog. Uwielbiałam z nią rozmawiać. Pełna optymizmu, potrafiła wysłuchać i mądrze doradzić. Siedziałam na jej fotelu przejęta opowiadaniem. Po dłuższej chwili ktoś zapukał. Zamarłam. Spojrzałam na drzwi ale odetchnęłam z ulgą. Zwykła uczennica. Po rozmowie z panią psycholog udałam się spokojnie do szkolnej biblioteki. Usiadłam między regałami. Dziś lekcje były luźniejsze w dodatku po przerwie miałam pomóc układać książki pani Bibliotekarce. Zaczęłam czytać jakąś książkę, którą poleciła mi koleżanka. Był to kryminał który opowiadał o tym, jak pewien starzec znalazł ciało młodej kobiety Alex w opuszczonym domu. Przyjaciółka i mąż ów kobiety zaczynają śledztwo. Byłam na fragmencie, gdy Erika, znajoma zamordowanej przeprowadzała wywiad z przystojnym Patrickiem, kiedy wyrwał mnie z akcji czyiś głos.

- Chinnie? Mogłabyś to dać na półkę z fantastyką? - Usłyszałam ten głos. Spojrzałam w zielone oczy.

- T..tak pewnie.- Uśmiechnęłam się, wzięłam od niego stos książek i zaczęłam je układać. Przyjaźnimy się od około roku. Od kiedy jestem taka przy nim? Od zawsze. Obeszłam cały regał i podeszłam do biurka pani Bibliotekarki.

- To co możemy dziś zrobić? – Spytałam dźgając Go łokciem. Miał na imię Haru. Uśmiechnął się do mnie i zrobił tę swoją minę. Zaczęłam chichotać.

- Możecie podbić książki pieczątkami. – Odpowiedziała pani Patori. Wiedziałam jak to się skończy, po prostu wiedziałam. Zaczęło się niewinnie. Góra książek i dwie pieczątki. Zaczęliśmy się przedrzeźniać. Dałam mu pieczątkę na rękę, po chwili cali byliśmy w czarnym tuszu. Śmiejąc się pieczątkowaliśmy się nawzajem. Zaczęłam go łaskotać. Wtedy złapał mnie za ręce, wplątał palce między moje i trzymał.

- Nie łaskocz ! Bo to… łaskocze. – Zaczęliśmy się śmiać. Moje serce biło jak szalone. Po chwili mnie puścił. Wstał i poprawił podwiniętą bluzkę. – Chyba musimy skończyć co zaczęliśmy. – Pokazał na książki. W jego wzroku było cos innego. Nie rozumiałam czasem jego zachowania.


Uśmiecha się przy koleżankach lecz patrzy w telefon,
oddałaby je wszystkie teraz za Ciebie jednego.


Obudził mnie dźwięk budzika. Wyłączyłem go. Pozbierałem się, poszedłem do łazienki i zacząłem się myć. Usłyszałem, że wszyscy wyszli. Wytarłem się. Spojrzałem na łóżko. Po chwili rzuciłem plecak w kąt i się położyłem. Nie chciało mi się dziś iść do szkoły. Wziąłem laptopa na kolana i zacząłem przeglądać Internet. Nie zauważyłem kiedy zasnąłem. Miałem dziwny sen. Nie pamiętałem go. Obudziłem się ok 11. Spojrzałem na telefon. „1 wiadomość”, nacisnąłem przycisk „otwórz”. ~ hej. Jesteś może w szkole? Chi ~ Westchnąłem. Zostawiłem telefon na łóżku i poszedłem do kuchni. Zrobiłem sobie kubek herbaty. Usiadłem na krześle i patrzałem się w płyn w kubku. Próbowałem pomyśleć o niej. Poczułem skurcze w żołądku i pobiegłem do łazienki. Zacząłem wymiotować.


Bawi się, robi wszystko by znieczulić,
ale rano płacze, że nie może się przytulić.


Siedziała w ciemnym pomieszczeniu na pudle z papierem toaletowym. On stal obok próbując otworzyć drzwi małego ciasnego pomieszczenia.

- Ciekawe kiedy im się znudzi i nas wypuszcza. - Szepnął do mnie. Zaśmiałam się. Patrzyłam w ciemności na jego sylwetkę. Wyciągnęłam do niego rękę mając nadzieje ze nie zauważy. Tak bardzo chciałam go dotknąć. Nawet nie wiedział ile dla mnie znaczy, a teraz siedzimy w ciasnej kanciapie woźnego, bo kilku jego kumpli nas zamknęło. Byliśmy tu sami. Serce waliło mi jak młot. Przez ciemność dojrzałam jego usta. Pragnę ich.

- N..nie rob tego... - Szepnął. Wyrwałam się z zamyśleń. Świecił na mnie telefonem. Miałam wyciągnięta rękę w jego stronę. Patrzył na mnie tymi zielonymi oczami. Widziałam w nich nutkę strachu.

- Przepraszam. - Szepnęłam. Speszona odwróciłam wzrok.

- Jenyy, mogli by nas puścić... - Jęczał niezadowolony. Nie rozumiałam go. Zachowywał się dziwnie. Znamy się już tak długo.

- Powiesz mi? - Spytałam poważnie.

- Nie mogę. - Odpowiedział nie patrząc na mnie.

- Proszę powiedz mi! - Pisnęłam i patrzę na niego. Odpowiedziała mi cisza. - Nie ufasz mi... - Szepnęłam.

- Ufam. - Usiadł obok mnie. Nadal nie spojrzał na mnie. - Ale boje się twojej reakcji. - Nareszcie spojrzał na mnie. Widziałam smutek w jego oczach.

- No, a jak ja mogę zareagować? Przecież nie wybuchnę śmiechem, nie wyśmieję Cię.. – Patrzę w swoje ręce.

- Nie o to chodzi… - Odwrócił wzrok i wstał. Złapał za klamkę i otworzył drzwi. Jego kumple płakali ze śmiechu. Drzwi były cały czas otwarte. Miałam łzy w oczach. Wybiegłam z kanciapy.

MP 3 na słuchawkach, godzinami poza domem
z przyjaciółmi spacer albo rower
chce uciekać ale wspomnienia gonią
dopadają, dobijają, przyjaciele nie obronią.

Siedzieliśmy na ławce na boisku szkolnym. Rozmawialiśmy ze swoją ekipą. Obgadywaliśmy nauczycieli i mówiliśmy o planach na wakacje. Patrzyła na mnie. Dziś obiecałem jej, że wszystko wyjaśnię.

- Chodźmy pogadać. – Szepnęła. Pokiwałem głową na boki.

- Nie.. nie dziś.

- Obiecałeś. – Powiedziała z zaciśniętą szczęką.

- Nie dam rady. – Odpowiedziałem. Nagle wstała i poszła. Czułem jak się obraziła. Ręce mi się trzęsły. Czułem jakbym miał zaraz zwrócić obiad. Skupiłem się na rozmowie.


Może nie trafi lepiej […],
Może, może chroń ją Boże.


Siedziała na parapecie w swoim pokoju. Głowę oparła o ścianę. Była noc. Patrzyła w gwieździste niebo. Po policzku spłynęła jej łza. Jedna.. Druga.. Trzecia.. Zaczęła szlochać. Była bezradna i bezsilna. Kolejna nieprzespana noc. Wytarła łzy i spojrzała na swój pokój. Na stoliku był kolejny niezjedzony posiłek. Nie umiała jeść. Wszystko rosło jej w ustach. Widziała tę scenę, widziała te bolące i kujące w serce słowa.

Proszę powiedz mi…
Domyśl się
Masz dziewczynę?
Gorzej…
Jesteś gejem?

Nie odpowiedział. Siedział długo w ciszy.

Tak, jestem gejem

Wypowiedział to niemal bezgłośnie. Uderzyłam pięścią o parapet. To żart.. to kiepski żart.. za kilka dni powie mi że mnie wkręcał. Ta myśl zalęgła się we mnie. Zapuściła korzenie i nie da się jej wyrwać.

Ona Cię kochała jak nie kochał nikt
zawsze była za Tobą, całą sobą była Twą połową.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz